Tradycja święta plonów sięga czasów słowiańskich

wpis w: Dziedzictwo Kulturowe | 0

Dożynki to święto wykonanej pracy, święto plonów rolniczych nazywane także na Górnym Śląsku żniwnem, żniwówką, żniwniokiem lub potrzęsnem (Beskid Śląski).

Święto to ma wielowiekową tradycję sięgającą czasów słowiańskich.Zygmunt Gloger w swojej „Encyklopedii staropolskiej” napisał, że „za ukończone pomyślnie żniwa dawni Słowianie odbywali dziękczynienia bóstwu, połączone z igrzyskami narodowemi i opiewaniem czynów bohaterskich, zamożności i dokonanych prac rolnych gospodarza, którego niwę sprzątnięto i który sąsiadom swoim biesiadę z tego powodu wyprawiał. Z tego źródła pochodzą nasze pieśni dożynkowe i wieniec przynoszony przez żniwiarzy oraz uczta przed domem gospodarza dla całej gromady wyprawiana”. Zdaniem Glogera, zwyczaje dożynkowe w Polsce należą do charakterystycznych i najpiękniejszych obrzędów rolniczych i są niezwykle cennym dziedzictwem niematerialnych Polaków – swego rodzaju „zabytkiem obyczajowym” pierwotnego rolnictwa plemion słowiańskich, od których to następnie ten zwyczaj przejęły plemiona pruskie i litewskie.

Zdaniem J. Pośpiecha, dożynki takie, jakie znamy z najstarszych materiałów źródłowych, są już mocno zmodernizowaną formą zwyczajową, do której dołączono elementy typowo religijne. Dożynki odbywały się zaraz po żniwach. Podczas żniw, na pierwszym snopie zatykano krzyż. W dawnej Polsce dożynki były świętem całej społeczności – obchodziła je zarówno szlachta folwarczna i zagrodowa, jak i włościanie. Najstarsze opisy święta planów na Śląsku, przekazują ich schematyczny przebieg: pochód żniwiarzy niosących kłosy (wieniec), wręczenie wieńca gospodarzowi, poczęstunek i tańce.

Piszący w 1879 r. A. Hytrek pozostawił nam przekaz jak wyglądały dożynki w 2 poł. XIX w. na należącym do Prus Śląsku Opolskim:

„Po dworach odbywają się na żniwne bale dla czeladzi i robotników dworskich, w których cała wieś bierze udział. Na łące lub obszernym dziedzińcu przed dworem zasiada w zaimprowizowanej szopie muzyka, a w kole piaskiem posypanym idą pary do tańca, zacząwszy od dziedzica aż do najuboższego wyrobnika, bez różnicy stanu. Jest to jedyna sposobność zbliżenia się w tak poufny sposób ludności polskiej do dziedzica, z reguły Niemca. Był to obyczaj z dawnych polskich czasów pozostały. Na uboczu stoi wysoka gładka żerdź czyli drąg, na której zawieszone są różne nagrody pośród hucznych oklasków i wiwatów publiczności. Dalej jeszcze odbywają się piesze wyścigi, mianowicie w workach. Zaszywają po szyję w worki kilku parobków, którzy wśród homerycznego śmiechu patrzących rozpoczynają wyścigi. Większa połowa pada po kilku krokach i, powstać nie mogąc o własnej sile, czekać tak musi ukończenia wyścigu. Wieczorem kończy się bal puszczaniem rac i ogni sztucznych i odśpiewaniem chóralnym pieśni „Kto się w opiekę” itd.”

Nieco skromniej niż na dworach wyglądały dożynki u bogatszych gospodarzy, zawsze jednak przebiegały w podobny sposób. Ich przebieg na Górnym Śląsku różnił się w szczegółach, natomiast podstawowa treść obrzędu była zawsze taka sama. Wstępne czynności zaczynały się już na polu. Zaczynano je zbiorowymi pieśniami, gdy zbliżała się chwila zżęcia ostatnich kłosów i wiązania ostatnich snopków. Kobiety wiły wieniec, zwany koroną i stroiły go kwiatami i wstążkami. Mężczyźni ozdabiali kłosami kosy i wozy drabiniaste (drabniki). Formował się pochód – w pierwszym wozie jechali muzykanci, a za nimi dziewczęta z koroną. Podczas jazdy śpiewano pieśni ludowe związane ze żniwami. Kierowano się w stronę folwarku lub domu gospodarza, gdzie wykonywano pieśń znaną w całej Polsce: „Przynosimy plon, w gospodarza dom”. Dziewczęta przekazywały koronę gospodarzowi, który zawieszał ją w sieni nad drzwiami wiodącymi do izby. Później następowały tańce i podziękowanie gospodarza za pracę przy żniwach oraz wspólny uroczysty posiłek. Wiejska zabawa trwała do północy. Na początku XX w. ta forma górnośląskich dożynek zmieniła się. W wyznaczonym dniu dożynek właściciel dworu udawał się z robotnikami do kościoła, a następnie podejmował ich poczęstunkiem. Centralna uroczystość dożynkowa obywała się wieczorem – żniwiarze w pochodzie z koroną maszerowali z dworu do karczmy, gdzie miała odbyć się zabawa. Stanisław Wasylewski, będąc w 1936 r. na Śląsku Opolskim, tak opisał orszak dożynkowy:

„Otwiera go banderia konna, parobcy w strojach narodowych każdej okolicy, dalej wiozą często narzędzia rolnicze i maszyny, niosą tablice z napisami „Niech żyje gospodarski stan”, „Cześć pieśni” itd., w tańcach i śpiewach biorą udział tradycyjne figury z szopki i kuligu w cudacznych maszkarach: Żyd, cygan, szlachcic. (…) Korona umieszczona na wozie staje się centralnym punktem malowniczego korowodu po ukończeniu żniw”.

W dwudziestoleciu międzywojennym dożynki na historycznym Górnym Śląsku, zwłaszcza w tej części pozostającej pod zaborem niemieckim, często przemieniały się w wielkie polskie święto narodowe i patriotyczne. To oczywiście nie podobało się zaborcy i tępił tego rodzaju zbiorowe uroczystości jednocześnie czynił wysiłki, aby dożynkowemu świętu niemieckiemu nadać wyjątkowo huczną oprawę oraz wymiar religijny.

Literatura:

Gloger Z., Encyklopedia staropolska, t. II, Warszawa 1972.

Pośpiech J., Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku, Opole 1987.

Wasylewski S., Na Śląsku Opolskim, Katowice 1937.